Zamówienia złożone do 19.12.2017 włącznie zostaną wysłane najpóźniej 20.12.2017.

Angielski tak naprawdę nie istnieje

Formalnie angielski to jeden język, ale w praktyce… angielski angielskiemu nierówny. Od urodzenia jakąś wersją tego języka posługuje się obecnie 300–400 milionów osób, a drugie tyle używa przynajmniej raz na jakiś czas wariantu zwanego międzynarodowym angielskim. Ucząc się angielskiego, warto zatem zwrócić uwagę na to, czego się właściwie uczymy. Przykładowo, w Europie tradycyjnie używa się odmiany brytyjskiej, natomiast w Ameryce Łacińskiej ze zrozumiałych względów przeważa wersja amerykańska. Tak czy inaczej, jeżeli wybieramy się na dłuższy czas do jednego z krajów anglojęzycznych – czy to do USA, czy do Australii, czy też do Republiki Południowej Afryki – warto poszukać w sieci informacji o obowiązującej na miejscu odmianie języka angielskiego i o tym, co ją różni od pozostałych. Na uwagę zasługują zwłaszcza trzy główne kategorie różnic.

Słownictwo

Dla Australijczyka barbie to nie tyle popularna zabawka, co przede wszystkim spotkanie przy grillu, które można urządzić in the arvo – czyli po południu. Odwiedzający Nowy Jork Brytyjczyk, który poprosi w barze o frytki, może się ich nie doczekać – brytyjskie chips to dla Amerykanów czipsy, natomiast frytki to fries. Suspenders nosić każdy może, ale warto pamiętać, że po drugiej stronie Atlantyku to szelki, natomiast dla Anglika – podwiązki.

Skoro mowa o słownictwie, warto też od razu zwrócić uwagę na pisownię – Amerykanie swoją uprościli (a przynajmniej tak twierdzą ☺), dlatego brytyjskie colour to w Stanach color, centre to center, a maximise w e-mailu do Amerykanina napiszemy przez „z” (czyli literę, na którą Brytyjczycy mówią zed, a Amerykanie zee).

Gramatyka

Tu różnic jest pozornie mniej, ale mają szerszy zasięg. Przykładowo, zmora wielu osób uczących się języka angielskiego, czas present perfect (have done) w amerykańskim jest używany znacznie rzadziej niż w brytyjskim. Brytyjskie I can't find my glasses. Have you seen them anywhere? w ustach Amerykanina zmieni się w I can't find my glasses. Did you see them anywhere? A skoro już jesteśmy przy czasach – Amerykanie generalnie dążą do upraszczania i ujednolicania form, dlatego w przypadku wielu czasowników, które znamy jako nieregularne, preferują past participle z regularną końcówką -ed. Mamy więc learned zamiast learnt, dreamed zamiast dreamt, proved zamiast proven itp.

Jest to oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej (inne różnice dotyczą np. stosowania przedimków a/an/the, wyrażeń z take i have w roli czasowników posiłkowych, budowy wyrażeń przyimkowych etc.), ale za to jaka miła wiadomość dla osób wybierających się do Stanów!

Wymowa

Znacie to? No to posłuchajcie! Wymowa angielska to prawdziwy temat rzeka. Nie dość, że w obrębie tej samej odmiany języka różnie wymawia się jeden i ten sam zestaw liter (*pytanie konkursowe na marginesie: ile brzmień zbitki ough można „wysłyszeć” w zdaniu A rough-coated, dough-faced, thoughtful ploughman strode through the streets of Scarborough; after falling into a slough, he coughed and hiccoughed?), to jeszcze wymowa tych samych wyrazów może się różnić, czasami wręcz drastycznie, z kraju na kraj i z regionu na region. Pewne reguły jednak istnieją i nie trzeba być specjalistą od fonetyki, żeby je wyłowić. Przykładowo, niejednemu Polakowi stawała już ością w gardle głoska „r”, bo mało, że w brytyjskiej odmianie angielskiego brzmi zupełnie inaczej niż twarde „r”, którym posługujemy się na co dzień, to jeszcze pojawia się (jak w słowie rabid) i znika (jak w słowie otter). Tutaj znowu łatwiej będą miały osoby uczące się amerykańskiego – rabid otter będzie dla nich miała takie samo „r” na początku i na końcu. Ale za to… coś dziwnego dzieje się z głoską „t”! No tak, bez pomocy najpewniej się nie obejdzie. Doraźnie można zawsze poszukać wyjaśnienia w sieci, natomiast osobom chcącym zgłębić temat szerzej polecamy publikację Say It Right, stworzoną przez zespół wykładowców Wydziału Anglistyki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, która jest dostępna w formie podręcznika z kursem multimedialnym na płycie DVD-ROM oraz kursu multimedialnego online.

Oczywiście trudno się z dnia na dzień przestawić na nową odmianę języka (zwłaszcza takiego, o którym myśleliśmy, że już go znamy!), ale zawsze warto próbować. Niezależnie od kraju pochodzenia rodzimi użytkownicy angielskiego są jak mało kto przyzwyczajeni do zmagań cudzoziemców z ich językiem i starają się docenić każdy dodatkowy wysiłek włożony w to, by się nim poprawnie posługiwać. A zatem – do dzieła!

​Monika Glińska
Redakcja SuperMemo

* W zdaniu A rough-coated, dough-faced, thoughtful ploughman strode through the streets of Scarborough; after falling into a slough, he coughed and hiccoughed zbitka „ough” pojawia się dziewięć razy w zapisie, natomiast liczba możliwych brzmień waha się od siedmiu do dziewięciu – zależy, kogo zapytać ☺. Jakby tego było mało, nawet dziewięć nie wyczerpuje możliwości „ough” – jeśli się naprawdę uprzeć, można je wypowiedzieć na ponad tuzin dopuszczalnych sposobów. Yes, really.