Zamówienia złożone do 19.12.2017 włącznie zostaną wysłane najpóźniej 20.12.2017.

Long live the Cwen!

Choć trudno w to uwierzyć, angielska pisownia funkcjonowała kiedyś podobnie do polskiej, tzn. zapis oddawał mniej więcej konsekwentnie brzmienie wyrazów (ponieważ konkretnym literom odpowiadały konkretne dźwięki). Niestety, było to „dawno i nieprawda” – dobre czasy dla pisowni angielskiej skończyły się wraz z przybyciem do Anglii Wilhelma Zdobywcy i jego francusko-normandzko-bretońskiej armii. Historię piszą zwycięzcy, a że w tym przypadku posługiwali się oni głównie francuskim oraz obowiązującą wtedy międzynarodowo łaciną, to obecnie w angielskim słowo brzmiące jako [kwiːn] zapisujemy jako "queen" – do obowiązującego przed 1066 r. zapisu "cwen" nie ma już powrotu. A o ileż prostsze byłoby życie osób studiujących język Szekspira, gdyby dźwięk „k” był zawsze zapisywany literą „c”, „ł” jako „w”, długie „i” jako „e” i tak dalej…

Oczywiście, nie ma co za bardzo płakać nad rozlanym mlekiem, choć z drugiej strony faktem jest, że tamto pamiętne „lądowanie z Normandii” było dla wczesnego angielskiego szokiem, z którego nie mógł się otrząsnąć przez kolejne kilkaset lat. Rozchwiane elementy języka, takie jak pisownia czy słownictwo, zaczęły na nowo krzepnąć dopiero kilkaset lat później. Ale wtedy krzepły już wielotorowo, po różnych stronach Atlantyku i w paru jeszcze innych miejscach. Rezultaty są ciekawe, tak dla spowinowaconych przez język Brytyjczyków i Amerykanów, jak i dla osób uczących się języka angielskiego jako obcego.

Przykładowo, w popularnym kursie „Olive Green” brytyjski policjant David, zauroczony piękną i przebojową Olive zaprasza ją do kina ⇒ cinema. Dla Olive, posługującej się amerykańskim angielskim, kino to movies albo movie theater. Na wypadek, gdyby młodzi nie mogli się dogadać, mają jeszcze do dyspozycji cały szereg innych określeń (pictures, talkies, flicks...), bo angielski nie dosyć, że istnieje w wielu odmianach, to na dodatek jest językiem niezwykle bogatym w synonimy, ale to tak na marginesie. Jeżeli ostatecznie wybiorą się do kina samochodem, to David musi pamiętać, żeby zabrać swoje prawo jazdy ⇒ driving licence, czy też raczej driver's license z punktu widzenia Olive. Jeżeli po drodze samochód odmówi posłuszeństwa, trzeba pewnie będzie otworzyć maskę ⇒ bonnet dla Davida, hood dla Olive. Może padła skrzynia biegów ⇒ gearbox (BrE) / transmission (AmE)? A może to tylko dętka ⇒ flat tyre / flat tire? Tak czy inaczej, oby samochód nie stanął na skrzyżowaniu ⇒ crossroads / intersection! Oczywiście, zawsze może trafić się objazd ⇒ diversion / detour. Albo z boku wyjedzie kierowca winny jazdy pod wpływem alkoholu ⇒ drink-driving / drunk driving. Kto tak jeździ, ryzykuje, że w kukurydzy (⇒ maize / corn) wyląduje. I że go David szybko aresztuje, a wtedy potrzebny może być adwokat ⇒ solicitor / lawyer. W oczekiwaniu na rozprawę można się będzie pouczyć pozostałych różnic między brytyjskim a amerykańskim słownictwem, samochodowym i innym; pełna lista takich słówek obejmuje od kilkudziesięciu do kilkuset pozycji, w zależności od stopnia szczegółowości i przyjętej metody gromadzenia materiału. I niestety, nie ma na to innej metody jak opanowanie pamięciowe. Oraz metoda SuperMemo, oczywiście.

Uważni czytelnicy zwrócili zapewne uwagę, że jeden z podanych wcześniej przykładów "is not like the others" – brytyjskie tyre od amerykańskiego tire różni się zaledwie jedną literą, więc trudno tu mówić o innym terminie na określenie tego samego pojęcia. Skąd jednak różnica w pisowni? Hmmm, załóżmy, że David i Olive dotarli szczęśliwie do kina i obejrzeli razem wybrany film / movie / flick / whatever ;-). Jedno z nich streszcza potem fabułę w mailu do znajomego: "Her neighbour found a piece of fibre of the colour grey in the theatre. The ageing traveller didn't need to analyse it – he recognised instantly that it came from the stolen artefact. The dishonourable deed only fuelled his rage. In his defence, it was quite an offence for his catalogue..." Po pierwsze – kino w Old Berry wyświetla bardzo dziwne filmy! Ale – po drugie – kto jest autorem maila? Kto streszcza tę absurdalną historię? David czy Olive?

Wskazówka (znowu – dla uważnych!) przewija się parę razy w treści tego posta, natomiast odpowiedź (wraz z uzasadnieniem) podamy w następnym odcinku cyklu.

---

The queen never eats biscuits in a theatre. ⇒ Królowa nigdy nie jada ciasteczek w teatrze. (BrE)
Cookies in a movie theater are fine, tho’. ⇒ Ciasteczka w kinie są jednak w porządku. (AmE)

​Monika Glińska
Redakcja SuperMemo